
![]() |
Trzy w jednym |
Kolejny, zadany przez obserwatorów bloga, temat na przemyślenia. Jak wygląda nasze hobby w porównaniu z innymi zainteresowaniami. Kurcze, ale co tu porównać? Koszta, czasochłonność, przyjemność z jego uprawiania a może pozytywne aspekty zdrowotne czy społeczne?
Zacznijmy od kosztów. W przypadku strzelectwa nie są one małe, ale które hobby jest tanie. No może amatorzy grzybobrania są ty wyjątkiem, ot dobry nożyk, kosz na grzyby, mnóstwo czasu i pieniądze na paliwo. Jeden z kolegów jako przykłady do porównania podał yachting, lotnictwo czy sporty motorowe. Wydaje mi się, że to już ekstremalne zestawienie. Owszem, chcąc uzyskać pozwolenie na broń jest pewien, dość wysoki, próg wejścia, ale chyba nie do porównania z wymienionymi dziedzinami. Koszty zabawy też raczej różnią się diametralnie. Stąd wpadłem na pomysł aby w tym przypadku wspomnieć o zainteresowaniach, które sam posiadam.
Zajmowałem się niegdyś modelarstwem kartonowym a do tej pory zbieram monety. O ile modelarstwo zdaje się stosunkowo tanią rozrywką to drugie hobby potrafi pożreć spore zasoby finansowe, w sumie nieograniczone. Zatrzymam się jednak przy modelarstwie. Aby zacząć zabawę wystarczą nożyczki, klej i model. Mało prawda. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia i po chwili zaczyna się dokupywanie kolejnych modeli na zapas i przeróżnego sprzętu modelarskiego. Koszty rosną. Potem przesiadka na modele plastikowe, czyli kolejne wydatki itp., itd.. Numizmatyka wypada jeszcze kosztowniej. Owszem można zbierać tzw. współczesne monety kolekcjonerskie, ale z numizmatyką ma to dla mnie niewiele wspólnego. Chcąc zbierać starsze numizmaty trzeba już zainwestować w wiedzę, czyli zakupić katalogi i periodyki numizmatyczne. Koszt wejścia pozostaje niższy niż w strzelectwie, ale w perspektywie czasu albo decydujemy się na ubogą kolekcję, albo zbieramy popularne typy monet, albo wciągamy się w niemałe koszty. Jak to w każdym hobby.
Niewątpliwą zaletą strzelectwa jest to, że zaczynamy je od wizyty na strzelnicy. Troszkę to trwa zanim możemy zacząć się cieszyć własną bronią. Wydawać by się mogło, że to raczej wada tego hobby, ale ja widzę to inaczej. Zmniejsza to ryzyko tzw. „słomianego zapału”, kiedy to wydasz spore pieniądze na coś co tak naprawdę podoba ci się jedynie na obrazku. W dodatku od początku swojej drogi jesteś zrzeszony w Klubie, czyli masz kontakt z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Dla porównania, po trzech latach usiłowania wstąpienia Polskiego Towarzystwa Numizmatycznego zrezygnowałem, wobec braku jakiejkolwiek reakcji w/w. Smutne.
Pasja, jak to pasja, zawsze zabiera dużo czasu. Tu nie ma różnicy pomiędzy tym co nas bawi i ilością poświęconego na to życia. Czym byśmy się nie zajęli i tak pożre tyle samo godzin. Strzelectwo ma tu jednak tą zaletę, że o ile nasza rodzina podziela naszą pasję, możemy ten czas spędzić wspólnie. Moim zdaniem lepiej tak, niż przed telewizorem czy na niedzielnych zakupach.
Teraz największa herezja. Pomimo obcowania z narzędziami w postaci broni palnej, jest to hobby bezpieczne. Samo strzelanie na obiektach sportowych generuje znacznie mniejsze ryzyko niż np. skoki na bungee, paralotniarstwo czy spadochroniarstwo. Urazy są bardzo rzadkie a poważniejsze wypadki sporadyczne. Nad bezpieczeństwem na strzelnicy czuwają instruktorzy a także sami, bardziej doświadczeni użytkownicy. Zaś w przypadku kolekcjonerstwa to nie ukrywajmy, największym zagrożeniem zdrowia jest nerwica, po tym jak w trakcie solidnego czyszczenia nowego nabytku wystrzeli nam… jakaś cholernie mała sprężynka, której musimy godzinami szukać po całym pomieszczeniu.
Podsumowując, strzelectwo czy kolekcjonerstwo broni, to hobby jak każde inne. Może jeszcze niezbyt popularne i powszechne, ale jednak równie ciekawe i zajmujące jak każde inne. Osoby parające się nim, tworzą zaś bardzo otwartą grupę, zafascynowaną swoim zamiłowaniem i chętnie dzielącą się nabytą wiedzą. Nie wierzysz? Zapraszam na najbliższą strzelnicę.
Jedna myśl nt. „Strzelectwo – hobby jak każde inne.”
Jak dla mnie hobby jak każde inne. Jeśli chcesz strzelać dynamicznie – dobrze zadbać o kondycję (ponoć same plusy). Co do kontuzji i urazów to zwykłe bieganie jest znacznie bardziej niebezpieczne.