
Tak to Rozkimna szalonego Minionka! Na pewno się nie spodziewaliście.
Choć moim zdaniem „źle się dzieje w państwie duńskim”, to jednak widzę i pozytywne strony. Może i nie ma tzw. środowiska strzeleckiego, ale jest tysiące jego zalążków. W dodatku niemal niezależnych od innych organizacji i grup społecznych. Tylko nie mają chyba jeszcze świadomości tej niezależności.
Opiszę to na swoim przykładzie, no, bo jak inaczej, waszych nie znam. UWAGA! Mam takie swoje mini środowisko strzeleckie, nawet nie toksyczne, choć często się w wielu kwestiach nie zgadzamy. W tajemnicy Wam powiem, że i Wy takie macie, i to większe niżby się zdawało. Zaczęło się od mojego Taty, który powiedział pamiętne słowa „Wiesz, że Zapert ma pozwolenie na broń? Zapytaj Go to może i Ty zrobisz”. Zapytałem więc Andrzeja Zaperta o to i zrobiłem. Poprowadził mnie za rękę i w sumie „sfinansował” treningi, amunicja, Jego broń. Dotąd spłacam ten dług, użyczając własnej broni i sponsorując amunicję. Potem to poleciało z górki. Poznałem ludzi z Klubów Klub Strzelecki „Sagittarius” i Strzelnica Troszyn. Z jednymi się jedynie witam a na widok innych uśmiecham się szeroko. Paweł Zalewski i Jego Tata, Roman Harasim wraz z Małżowiną, Ślużyński Paweł, Robert Mann, Ewa Milewska, Michał Wiśniewski, Adam Zapert, Andrzej Pieńkowski ( mój sąsiad/braciszek), Krzysztof Ostapowicz i wielu innych zaczęło tworzyć moje „środowisko strzeleckie”. Choć nie zawsze każdy dowcip się wszystkim podobał i nie raz jeden drugiemu zżarł ostatnią karkówkę. Z takich czy innych powodów widuję ich rzadko, ale zawsze mogę liczyć na jakąś pomoc lub choć dobre słowo. Prawda, że mieliście tak samo? To jest kurde proste a to jest właśnie tworzenie środowiska.
Jak już wlazłem na FB to poleciało lawinowo. Wszyscy ci znajomi tworzą moje środowisko strzeleckie. Wiecie, czym się wyróżniają? Tym, że im się chce. Takim ludziom jak np. Karol Muchalski, Maciek Rawski, Piotr Kaźmierczak-kruszyna, chce się ze mną gadać, pomimo tego, że mamy różne zdanie na niektóre tematy. Są też tacy, którzy chcą mnie uczyć jak np. mój guru kolekcjonerstwa Bogdan Zajączkowski, cierpliwy i rzeczowy Bartek Adryanczyk, czy czasem złośliwy i „wredny”, multikolekcjoner Wiktor Zelek (to z zazdrości napisałem). Oni robią to bezinteresownie! Bo im się chce! Są nawet tacy jak Paweł KP, którym się chce coś robić za trzech. Szacunek Kolego, czapki z głów.
Skoro tylu ludzi poświęca swój czas dla mnie, to uważam, że też nie mogę być bierny. Staram się pomagać innym, odpowiadać na ich pytania czy choćby być „wprowadzającym” do Klubu dla młodszych kolegów, nawet te posty Miniona stąd wynikają. Roznegliżowane kobiety z bronią są fajne, ale na grupie o broni chyba nie tylko o to chodzi. Nie kosztuje mnie to nic a nic więcej, niż Tych, którzy mi pomogli. Spłacam dług? Wolę twierdzić, że buduję swoje małe środowisko strzeleckie. Bo mogę i chcę.
A to, że mi się chce zwróciło chyba uwagę pewnej zajebistej firmy a nawet dwóch. Tak zgadliście, Milicon PL oraz Centrum Broni Janki. Zaprosili mnie nawet na swoje imprezy. Niestety na jednej nie mogłem być, czego żałuję, choć dochodzę do wniosku, że to nie moja liga „chcenia” i możliwości a na Aukcji Janek i owszem, miło ją wspominam i zapewne coś o niej napiszę. Właśnie Im też się chce! Chcą coś zmienić w polskim strzelectwie, może nie wszystkim się to podoba, ale nie musi. Jeszcze się taki nie narodził, co by wszystkim dogodził. Dzięki Nim poznałem takich ciekawych ludzi jak Piotr Remiszewski czy Nathan Bedford Forrest, Filip Jan, Krzysztof Gozdowski. Niezwykle się cieszę, że Was znam, choćby i tylko wirtualnie.
![]() |
Piotr i Jego dymiący kij. |
Zauważyliście, co łączy te wszystkie osoby? Właśnie to, że Im się chce coś więcej niż pierdzieć w stołek i klepać bezmyślnie w klawiaturę. Chce im się stworzyć jeden z największych Klubów w kraju (chyba, jak się zapisywałem byłem 450-któryś a teraz już chyba przekroczył liczbę 1500 członków), chce Im się zorganizować wystawę broni czarno prochowej jak Piotr Zawisza Januszek (prawdopodobnie rekordzista kraju w czasie oczekiwania na licencję), chce Im się podać namiary na ciekawe miejsca do zwiedzenia, gdy jestem na „wczasach” jak Adam Łuc (wielkie dzięki). Nie czekają na gotowe.
Nie mogę też nie wspomnieć o moich drogich Paniach. Izabelli Anecie Wolskiej, która pomiędzy wizytami na strzelnicy dzieli ze mną bany na FB, oraz mojej drogiej Małgorzacie Stachańczyk-Folga, której nie straszny nawet brodaty instruktor strzelectwa.
Wiecie, co jeszcze Im się chciało, prawie wszystkim? Jechać na marsz, który się nie odbył, choć też mają pracę, rodziny, własne plany. Jednak Im na czymś zależy. I na tym można zbudować Środowisko Strzeleckie, na chęci działania. Zaczynając od takiego drobnego, przecież mi nie ubędzie jak dam komuś wystrzelać magazynek z mojego Browninga HP, a nawet, jeśli to niewiele. Nie spadnie mi korona z głowy, jeśli odpowiem komuś na głupie pytanie, nawet, jeśli odpowiadałem na podobne 100 razy.
Macie pewnie wokół siebie podobne grupy ludzi, co więc stoi na przeszkodzie, aby mogły one działać ponad podziałami na stowarzyszenia czy grupy? To też tylko kwestia chęci. To, że ty czegoś nie możesz zrobić nie oznacza, że nie możesz do tego namawiać innych, jeśli uważasz, że idea jest słuszna. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie.
Jeśli kogoś pominąłem w swym wywodzie, to przepraszam. Jeśli ktoś uważa, że warto się integrować ponad podziałami, to zapraszam. Większość osób tu wymienionych możecie spotkać na FB i nie gryzą.
![]() |
Muzeum przy KSS Sagittarius |